Witam po dlugiej przerwie.
Jak sie zapewne wiekszosc czytelnikow bloga domyslila, nie zniknalem nigdzie tam w Afryce, a po prostu wrocilem do domu – i wtedy, gdy opadly mnie codzienne obowiazki, stracilem wene do pisania bloga. W wyniku prawie polowa mojej wyprawy pozostala nieopisana.
I niestety chwilowo tak pozostanie, zwlaszcza ze znow jestem w drodze – tym razem w Azji poludniowo-wschodniej – za mna juz 2 tygodnie w Tajlandii (ale tym razem Tajlandie potraktowalem bardziej odpoczynkowo, wiec nie bedzie duzo materialu), a przede mna Malezja i Indonezja. Bloga raczej bede prowadzil nieregularnie, bo nie mam tym razem laptopa, ktory ulatwial mi pisanie poprzednio.
Na poczatek zatem kilka zdjec z wyspy Koh Tao – popisy poskramiaczy ognia.








zamiast anglii malezja i indonezja
jak dlugo tym razem? powodzenia!
Nieregularnie ale dobrze, że w ogóle.
Pozdro
Witaj Antku!
A na wyspach to domyślam sie iście rajskie widoki… Wpisy nieregularne, ale są i to sie liczy. Jeszcze raz thx. za smsa i powodzenia w tej dziczy 
Imponujące te ogniste popisy
Pozdrawiam
Piękne widoki. Pozdrawiam
Anna z Polskiej farmy myśliwskiej w Affryce
Teraz jestem pewien że muszę tam pojechać żeby to zobaczyć!