22
mar
07

Park Narodowy Gór Simen

Park Narodowy Gór Simen jest dość nietypowy, bo prócz zwierząt, zamieszkują go ludzie. Dzięki temu całość nabiera niesamowitego uroku, wioseczki są często bardzo malowniczo położone na zboczach, i ma się poczucie, że te góry żyją. Jednak warunki w jakich żyją ci ludzie, są straszne. Raczej nikomu w Etiopii się nie przelewa, ale zdecydowanie łatwiej się żyje, nie mając nic, w łagodnym klimacie panującym na niżej położonych terenach, niż wysoko w górach, gdzie temperatura co noc spada poniżej zera. Uprawa pól też jest trudna, ciężko tu o prosty kawałek terenu. Nie wolno ścinać drzew, są chronione przez park, jedyny wyjątek zrobiono dla sztucznie sadzonych eukaliptusów. Chaty są robione z gałęzi, pełno w nich dziur, przez które wchodzi przenikliwy ziąb. By pozyskać trochę ciepła, łóżka zbudowane są nad legowiskami zwierząt – służą one za swojego rodzaju piec. Ale i przyciągają roje much. Brakuje nawet ubrań – odwiedzający park turyści marzną w kilku warstwach polara i grubych śpiworach, a miejscowym dzieciakom za jedyne okrycie służy cienki kocyk, którym się owijają, by ogrzać ciałka odziane jedynie w podarte koszulki i spodenki. A jednocześnie przez park przepływa rzeka pieniędzy – turyści. Jednak miejscowi praktycznie nie mają szansy z niej skorzystać. Przewodniki oraz biuro parku informują, że w górach niczego się nie da dostać, turyści przychodzą więc samowystarczalni. Z namiotami i jedzeniem. Miejscowi próbują sprzedać im jajka, kurczaki, kawę, ale zazwyczaj turyści są na tyle obficie wyposażeni, że nie potrzebują niczego. Nikt też nie nocuje w wioskach – po co, skoro każdy ma swój namiot, poza tym nocleg w której z tutejszych chat to zabawa dla prawdziwych twardzieli. Jednocześnie wielu turystów zapewne wolałoby, zamiast organizować prawdziwą ekspedycję, przenocować w wioskowym hoteliku i zjeść obiad w lokalnej knajpce. Z turystyki żyją wszystkie wioski na trasie trekkingów w Nepalu, z obopólną korzyścią – turyści mają zapewniony minimalny komfort, a miejscowi znakomite źródło utrzymania. Czemu więc tak nie jest tutaj? Tak niewielkimi środkami, np. w postaci mikrokredytów, można by poprawić byt żyjących tu ludzi.

Wioseczki dodają parkowi niesamowitego uroku

Park Narodowy Gór Simen jest domem dla wielu unikalnych gatunków zwierząt i roślin. Niektóre z nich nie występują nigdzie indziej. Cały obszar został wpisany na listę UNESCO w 1979 roku.

Jednak dziś park i jego dzicy mieszkańcy są poważnie zagrożeni. Nie przez rosnącą turystykę, ale przez mieszkających tu ludzi.

Od 1970 roku ich liczba wzrosła od 600 osób do 12000, dwudziestokrotnie! Niewielki obszar parku nie jest w stanie pomieścić zarówno dzikich zwierząt i roślin, jak i ludzi, ich pól i zwierząt hodowlanych. Widuje się pasące się na jednej łące bydło i pawiany Gelada, jednak coraz częściej bydło wygrywa. Wycinane są rzadkie rośliny i drzewa, by zrobić miejsce dla pól uprawnych i szybko rosnących eukaliptusów. Pozbawione lasów zbocza podlegają szybkiej erozji.

Coraz częstszy widok – pasące się razem bydło i dzikie zwierzęta

Trzeba szybko coś zrobić, by uratować park. Rząd rozważa przesiedlenie ludzi, jednak nie jest to proste zadanie. To bardzo kosztowna operacja, w dodatku z pewnością wzbudzi protesty. No i trzeba mieć dokąd ich przesiedlić – a w Etiopii mało dobrej ziemi leży odłogiem.

Ludzie wykorzystują na pastwiska nawet najwyżej położone tereny, tutaj szczyt czterotysięcznej góry

Na razie czynione są starania, by zniechęcić ludzi do mieszkania na terenie parku, ograniczane są między innymi ich możliwości świadczenia usług na rzecz turystów. Jednak bez szeroko zakrojonej akcji prawdopodobnie się nie obędzie.

Dwa sprzeczne punkty widzenia, czy uda się je jakoś pogodzić?


4 Odpowiedzi do “Park Narodowy Gór Simen”


  1. 1 Tomek
    marzec 22, 2007 o 10:58 am

    Czesc,
    od dłuzszego czasu sledze Twoj blog. Dodladnie za miesiac bede na trekkingu w Simenie. Dzieki takim swietnym zdjeciom nie moge juz sie poprostu doczekac.
    Mialbym pare pytan natury technicznej, zwiazanej z przygotowaniem sie do wyjazdu. Czy moglbym Cie od czasu do czasu podpytac o pare informacji?
    Dzieki i pozdrawiam,
    Tomek

  2. 2 marcin p
    marzec 22, 2007 o 5:22 pm

    Antonio,
    no maja tak zle a sie mnoza…
    jutro postaram sie przedzwonic.
    3maj sie
    mp

  3. marzec 24, 2007 o 1:06 am

    Wiesz , strach pomysleć co będzie za kilkadziesiąt lat na tym świecie .Za dużo nas ,świat robi się coraz mniejszy …

  4. 4 JarekB
    marzec 25, 2007 o 4:22 pm

    Antek, zgadzam sie z Toba jesli chodzi o Nepal. Tam to faktycznie niezle wyglada (w porownaniu z gorami Simen – przynajmniej tak sadze po Twoim opisie). W Nepalu faktycznie takze miejscowi zarabiaja na turystyce, jednakze nalezy pamietac, ze Himalaje w Nepalu zajmuja kilkanascie (albo i kilkadziesiat) razy wiekszy obszar niz gory Simen. Mam nadzieje, ze jednak rowniez i Etiopia poradzi sobie i znajdzie zloty srodek. Mysle, ze warto byloby nie zapominac o tym i podobnych problemach, ktore widzisz w czasie swojej podrozy. Ludzie czytajacy ten blog troche swiata juz widzieli a i tak o wielu rzeczach i problemach, ktore Ty widzisz w Afryce nie maja pojecia, nie mowiac juz o statystycznym europejczyku.


Dodaj komentarz