A więc w końcu, po półtorej roku przygotowań, udało mi się wyruszyć. Niektórzy już pewnie zwątpili czy w ogóle wyjadę
, zwłaszcza że termin wyjazdu był przekładany kilka razy, jednak wreszcie znów jestem w drodze.
Nową przygodę rozpoczynam w Kairze, największym mieście Afryki.
Z pewnością ma ono tzw. “klimat”, spotęgowany jeszcze właśnie kończącym się ramadanem.
Więcej napiszę wkrótce, na razie kilka zdjęć z ostatniego dnia Ramadanu.




Więcej zdjęć pod adresem:



Najlepsze jest to z fajką wodną. Przyznaj! Dobre było ?
faktycznie widac, ze dopiero po zmroku zaczynają jedzonko, przyjemności w dalszej podróży
Ponoc sok z trzciny cukrowej jest swietny. Smacznego!
fajne fotki, mam nadzieje na wiecej wkrotce… 3maj sie! pozdrowionka z Singapuru
Super Antek
jak to mowia “dawaj ,kurwicz, dawaj”…..
czekamy na wiecej
kope lat, Antek!
co u Ciebie na priv? u mnie nowe skarpety, nowe kolanówki
fajna imprezka musiala byc! dawaj rade antek!
Nom Antoni trzeba przyznać że zdjęcia to ty ładne robisz.
A to foto z klatki schodowej to niczym jak z Matrix’a tylko kolot kota się nie zgadza.
Pozdrowienia.
P.S. Ładne są tam dziewczyny ??
niby tak samo jak w Iranie… a moze troche inaczej
… trzymam kciuki za dobrze konczace sie przygody… i te mrozace krew w zylach i te nieprzyzwoite
… pisz jak najwiecej!
w kazdym razie ciesze sie, zes znow na wolczedze
witaj:)
Ty juz w drodze a ja spakowana:)
mam nadzieje,ze spedzisz tam znakomite chwile i jak wrocisz bedziesz mial ochote nam je poopowiadac:)
pisz koniecznie:)
pozd serd
jestesz bardzo odwazny i mysle ze dasz sobie rady pozdrawiam cie serdecznie i pozdrawiam wszytkich moich rodakow, teraz sa swiata w krajach Muzumanskich, to wszystkiego najlepszego
świetna klatka schodowa
chyba zacznę śledzić